niedziela, 30 listopada 2008

Żółty notes

Wczoraj oglądałam finał "Mam talent"...Drycha mnie zmusiła ;). Choć nie cierpię Dr Zosi to uwielbiam Chylińską,więc pomyślałam -jakoś to zniosę. Jak wspomniałam nie lubię siedzieć bezczynnie, więc najpierw machnęłam wianek dla córki na akademię :)) , ale było mi mało...więc postanowiłam uszyć ubranko dla mojego segregatorka-notesu. Zabierałam się do tego od co najmniej miesiąca. I oto jest:
MY HOUSE MY INSPIRATION




dumna jestem i blada, bo wg mojej mamy krawcowej jestem raczej antytalentem krawieckim ;). Pozdrawiam Mamunię :*

5 komentarzy:

  1. o matulu jak bosko krzywulcowy :))

    OdpowiedzUsuń
  2. tez oglądałam mam talent i bylam roczarowana bo chcialam zeby wygrali audiofeels :

    okładek jest boski ta sowa toż ona za moje wrazliwe na sowy serce chwyta i zmusza do zachwycania sie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja miałam cicha nadzieję na Bladego Krisa...

    ja tam jeszcze czekam na Twoje zdjęcia na konkurs "inspiruje mnie" :))

    i wcale nie zmuszałam ;p
    podejście do jurorów mam takie samo

    OdpowiedzUsuń
  4. Antytalent krawiecki ... ;) dobre sobie !
    Świetna okładka !

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie takie słowa mi przyszły na myśl jak Nulce!

    No kosmiczna ta sowa jest :D

    OdpowiedzUsuń