wtorek, 26 maja 2009

Rozmowy Matki i Córki

Miała być relacja z Jarmarku i będzie,ale trochę później...
dzisiaj rzecz będzie o lataniu...właściwie o spadaniu...

Wczoraj w przedszkolu z łza w oku oglądałam przedstawienie z okazji Dnia Matki i Ojca. Mała Mi pląsała walczyka, deklamowała i grała na dzwonkach.Oczy mokre- no normalnie nie da się inaczej :P

Dzień byłby piękny gdyby nie to,że po południu na placu zabaw Mi spadła z 3 metrowej zjeżdżalni. Upadła dosyć niefortunnie z nogami podkulonymi pod siebie.Po pierwszych oględzinach wydawało się,że wszystko jest ok.Bawiła się jeszcze godzinę.Po powrocie do domu na nodze znalazłam okropny bordowy siniak i banię wielkości pomarańczy. Jak zwykle sama z dwójką, jak zwykle nikogo dorosłego z samochodem...potem 3 godziny w poczekalni na pogotowiu. Na szczęście okazało się,że to "tylko" mocne stłuczenie i krwiak.Podczas czekania zapytałam Mi jak to wszystko się stało...


-Matka: Córciu,ale jak ty spadłaś stamtąd, tyle razy tam zjeżdżałaś...wytłumacz mi..
-Córka: mamo ja nie spadłam, ja się puściłam..
-Matka: ale jak się puściłaś? zwisałaś?
-Córka- nie mamo, ja chciałam sprawdzić czy umiem latać..jak motylek...

spokojnego Dnia Mamy -drogie koleżanki matki

7 komentarzy:

  1. olalala to się nie nudziłaś...
    dobrze, że nic poważnego z tego nie wynikło :)

    trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  2. przytul Motylka!!!!
    oczy mam wilgotne i nosem pociągam....

    OdpowiedzUsuń
  3. I to jest dowod na to ile my matki musimy się namartwić i naprzeżywać. Oby wszystko szybciutko sie zagoiło.
    Ja też miałam "niespodziankę" na Dzień Mamy, moja córka spadła dzis ze schodów, na szczęście skończyło się na wielkim siniaku i strachu ale byłam pewna, ze noga złamana, uffff...

    na pocieszenie dodam, ze przed nami jeszcze moc takich atrakcji w przyszłości ;) oby wszystkie były z happy endem, tego życzę kazdej Mamie ;)


    www.threeangels.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci są boskie, nie sposób się przy nich nudzić. Dobrze, że się tylko tak skończyło, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój też miał zostać motylkiem, ale nie udało się, pozbył się stałej jedynki:(
    Wiedział, że będę się gniewała, więc nie otwierał buzi:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ohh rany
    i co motylkiem nie jest ciekawe co wymyśli następnym razem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. melduję,że żyjemy obie :) z serii pech chodzi trójkami - padł mi system w kompie :/ wrrrrrrrrrr

    mam nadzieję,że to koniec czarnej serii

    dzięki za dobre słowa:*

    OdpowiedzUsuń