poniedziałek, 11 stycznia 2010

Kurza twarz...

Kurza twarz chciało by się rzec...jakoś tak dzisiaj w Matkowie.. nijak. Sprzęty prądożrące zbuntowały się na ten 2010 i psuje się wszystko po kolei. Wczoraj Małżonek odciął mnie od komputera zanim ten wylądował w zaspie za oknem. Z tego też powodu powstało kilka tworów gdyż postanowiłam się wyżyć na papierze. Ale miało być o kurze. Oto i kura:

pomysł: częściowo podpatrzony, przez Matkę zmodyfikowany
projekt: Arine
wycinał: Craftstudio.pl

kura pomalowana farbą tablicową prosto ze "Świata pasji".

Moja kurza "fascynacja" rozpoczęła się od tego wieszaka z kogutkami. Kupiłam go na "Pchlim targu" -jest niekompletny,ale w zamyśle dostanie patyk-taki z lasu,najlepiej z sękami.Jak tylko nabierze "mocy urzędowej " :P

Kura docelowo zawiśnie w innym miejscu na czarnym łańcuszku-jak tylko uda mi się go zdobyć.

Poza tym pochwalę się przy okazji lalką,którą kupiłam od Arine. Ubóstwiam ją!


Mam tez troszkę wiosny na parapecie. W ramach modyfikacji zabawy lalkami moja córka została najpierw dzielną rycerką walczącą ze smokami, a zaraz potem chciała być przez moment wróżką kwiatową. Postanowiłyśmy obudzić ze snu nasze cebulki.Jak sie okazało one już zaczęły się budzić!
Hiacynt:
żonkilek i cała grządka szafirków!Już nie moge się doczekać kiedy się pojawią!

Na koniec mój kalendarzyk :) . Troszkę mi już tęskno do kolorów i dlatego zrobiłam sobie mały kalendarzyk w mocno energetycznej oprawie :)

Wykorzystałam kalendarz-gratis ze sklepu meblowego,podkładkę pod piwo, skrawki papierów , a to czerwone to miała być truskawka! Szydełkiem zrobiona może dlatego nieco nieforemna :P

Pozdrawiam , rozbawiłyście mnie komentarzami do sałatki z zupki chińskiej. Migdałowa- przeżyjesz :) ona jest naprawdę smaczna :)

An

12 komentarzy:

  1. O jaki wyrąbisty wieszaczek!! Zazdraszczam! W ogóle to pięknie tam u Ciebie :-). A kalendarz super energetyczny! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anita, rządzisz ostatnio! Za każdym razem, jak zajrzę na bloggera - jakieś anitowe nowości! I to jkaie wspaniałe :-) Z tą kurą mnie zatrzeliłaś, właśnie chodzi za mną tablico-coś i się zastanawiałam, skąd zdobyć taką farbę - teraz wiem :-)
    Kura jest świetna i wieszak, i kalendarz (od razu wiedziałam, że to truskawka, ha!)
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach jak ślicznie...piękne wytworki...podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. ślicznie u Ciebie!!!
    i z namiary na farbę - dzięki!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. A u mnie nie ma takich bazarków z takimi fajowymi wieszaczkami:((((
    Do tablicy przymierzam się czas jakiś - długi niestety, niekoniecznie z motywem kurzęcym, ale ten wieszaczek... powalający.
    Podglądam czasem i gratuluję pomysłów. Pozdrawiam
    PS. I ta sałatka chińska - rewelka w prostocie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurza twarz! ;)) Ale tu się dzieje!
    Kurza tablica genialna! Nawet nie wiedziałam, że istnieje taka farba... A ten wieszak rewelacyjny!
    Uwielbiam widok takich ledwo kiełkujących wiosennych kwiatów, bo to dobrze wróży, a potem kolory, zapachy i energia wre ;)).
    Kalendarz na podkładce z wykorzystaniem gratisu ze sklepu? Oczywiście nic się nie może zmarnować!! :) Gdybyś nie napisała myślałabym, że jest większy. Truskawa bombowa!!
    A i lalka świetna! W sensie udany zakup ;)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Anita, zapraszam do mnie po odbiór wyróżnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. sliczne rzeczy widzę a ten energetyzujący kalendarzyk-bomba:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile cudności.Kurka rewelacja i kalendarz bomba!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ mnie ostatnio omija, a tu tak twórczo, wiosennie. I osłonka znajoma w kratkę, która od dziś nie będzie już zwyczajną osłonką :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne rzeczy można tworzyć z nudów :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń