piątek, 22 stycznia 2010

Noworocznych postanowień realizacja

Jedyne moje noworoczne postanowienie to likwidowanie rozwiązań tymczasowych i przechodzenie od razu do dzieła. Od razu to może dużo powiedziane szczególnie gdy jest się tydzień zamkniętym w domu z dwoma zasmarkanymi , marudzącymi Gnomkami :P. Oj dali mi w kość hahah. Ale do rzeczy.


Poprawiłam girlandę dla Mi - jakoś mi te zwisające serducha na na nerwy działały-teraz jest o wiele lepiej :P
Podczas zabawy w sklep okazało się,że klockowe warzywa to jednak nie to. Jakoś ja jako Pani Sklepowa nie mogłam się wczuć w zabawę sprzedając klocek czerwony jako marchew. Siadłam, napisałam do Sanki -mistrzyni warzyw wełnianych i za pozwoleniem Matki Chrzestnej powstał mój zestaw . Nie jest doskonały - chociażby ze względu na problemy dopasowania wielkości poszczególnych warzyw. Poza tym powstały z tego co miałam w domu- czyli marchew zamiast pomarańczowa jest np. rudobrązowa. Na zdjęciu to w ogóle wyszła brązowa. Ale nie przeszkadza nam to zupełnie w zabawie. Zresztą Mi uznała,że pietruszka to jednak jest karczoch - i trudno, jeśli tak chce-jest karczochem :P
Na koniec uporałam się z bałaganem w łazience. Jestem pedantką- cóż nikt nie jest doskonały :P. Jak się ma taki mały metraż trzeba panować nad przedmiotami inaczej w mig robi się sodoma i gomora. A wtedy na ogół w odwiedziny wpada teściowa hahah. Od dawna chciałam uporządkować zabawki do kąpieli,które walały się po łazience. Uszyłam na nie taką kieszonkę:

Cała konstrukcja wisi na wieszaku - u mnie zaczepionym o rurę od kaloryfera. Ja swoją uszyłam z materiału, który jest skrzyżowaniem ceraty z tkaniną o fakturze lnu (cerata tekstylna). Dzięki temu nie wsiąka w nią woda, jest łatwa do mycia , a nie wygląda i nie błyszczy jak zwykła cerata. Do kupienia w Jysk. Moja wcześniej była obrusem :P. Po obszyciu lamówką idealnie nadaje się na stół gdzie jadają małe dzieci :P
No , to tyle :P


Na koniec takie moje małe przemyślenie. Szukałam inspiracji do przeobrażenia pokoju dzieciaków. Znalazałm fajne zdjęcia i oczywiście znalazło się kilku komentujących. Jedna Pani napisała,że mebelki prezentowane na zdjęciu są fajne tylko szkoda,że prezentacja nie uwzględnia metrażu jakim realnie dysponuje przeciętny zjadacz chleba dla swego dziecka. Zwykle prezentacja przedstawia pokój wielkości przeciętnego salonu. Na to inna Pani odpowiedziała:

NIE MARUDŹ KOBIETO TYLKO ZAKASAJ RĘKAWY I STWÓRZ SWOIM DZIECIOM MOŻLIWOŚĆ POSIADANIA TAKIEGO POKOJU.

I tak myślę o tym od kilku dni. Ja sama wychowałam się w jednym pokoju z jednym,potem z drugim bratem młodszym o 10 lat. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek marudziła,że mi ciasno. Mama zrobiła mi fajną zasłonkę oddzielającą mój kącik od brata. Pamiętam jednak jak było mi smutno gdy wracałam ze szkoły z kluczem na szyi i nikt na mnie nie czekał.

pozdrawiam Was ciepło i dziękuję za odwiedziny

An

19 komentarzy:

  1. od razu piszę, że zgapię na pewno ten organizer do łazienki! tylko mi potrzebne właśnie coś takiego na suszarkę do włosów, która wiecznie spada z półki i w końcu dokona żywota od tego latania :-)

    a ostatni akapit... - no tak - ja też czasami się dręczę, że moi obaj się cieśnią na przestrzeni 3x4 metry i mają wspólny pokój a nie salon do zabaw, osobne sypialnie i pokój nauki... Ale tak jak napisałaś - coś za coś. Z mężem postanowiliśmy, że dzieciom bardziej potrzebni rodzice niż wielki pokój, chociażby nie wiem jak urządzony, i wygląda na to, że chłopcy też tak myślą, bo nie narzekają :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anitko pomysł z organizerem jest cudny,zgapiłabym gdybym umiała uszyć (chyba poproszę teściową)...w końcu trzeba ujarzmic lalki-syrenki i kucyki pony porozrzucane po wannie :)a co do pokoiku to ja przez 18 lat byłam w jednym pokoju z siostrą,i choć zazdrościłam koleżankom własnych pokoi to cieszę się z tego faktu,bo bardzo nas to do siebie zbliżyło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anitko, jak widać na załączonych obrazkach "robota Ci się w rękach pali". Nie jestem na bieżąco więc będzie "hurtowo": Świetne te dziergane warzywa i ten organizer (fantastyczny pomysł)... Twoje Lo karnawałowe bardzo mnie zaskoczyło.. kolorystyka raczej nie Twoja ale całość świetna, a albumik poświąteczny rewelacja!! Jeśli chodzi o luźne rozważania na koniec postu... Choć dzisiejszy świat proponuje coś zupełnie innego to ja się będę kurczowo trzymać wersji, że "lepiej być niż mieć". I bardzo się cieszę, że wybierasz to samo:) Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że rychło się spotkamy (w końcu obowiązkowe spotkanie 6.02 u Ani)

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę...czyli nie tylko ja pedantka jestem hihi :) świetny organizer poczyuniłaś :) A co do pokoiku diecięcego, to wiem, że wszytsko zalezy od tego jak się co zaplanuje i jaką atmosferę się w nim stworzy! Moja Mimi ma naparwdę bardzo maleńki pokoik, a tyle w nim zmieściłam i jeszcze nie wygląda na zagracony! :) pozdrwiam

    OdpowiedzUsuń
  5. no no
    tylko wyczekiwać następnych pomysłów :))))

    OdpowiedzUsuń
  6. ależ fanatstyczne pomysły serwujesz dzisiaj!!! te warzywka - do schrupania - :))))!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny pomysl z tym przechowywaniem zabawek kąpielowych! Muszę takie cudo mojej siostrze uszyć, bo zabawek w łazience ma chyba tonę :)))
    Pozdrawiam! :)

    ps: ja też dalej unikam zastosowań tymczasowych, dziękuję Ci dobra kobieto, że mi przemówiłaś do rozsądku! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne pomysły!! ale najbardzie podobają mi się warzywa. chyba poproszę mamę albo siostrę, żeby zrobiły dla mojej Gosi bo ja mam 2 lewe ręce do tego :/

    OdpowiedzUsuń
  9. korzystać ,korzystać moje Panie :)
    i chwalić się prosze swoimi pomysłami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny ten kąpielowy organizer! Może kiedyś jak znajdę taki fajny materiał jak Twój to też się pokuszę o taki ujarzmiacz zabawek ;).
    Podobają mi się też warzywka!

    A ja - niestety jedynaczka, całe życie marzyłam o rodzeństwie, które z chęcią bym przyjęła w moim pokoju, ale pozostało to tylko w sferze marzeń... Poza tym to świetna organizacja jest ważna a nie metraż! Nie sztuką jest urządzić salon, a właśnie świetnie zagospodarować mały pokoik. Uwielbiam oglądać różne rozwiązania właśnie małych powierzchni, bo kipią pomysłami i urokiem w jednym.

    Twórczego weekendu Matko! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej Anito fakt małe gnomy jak chore potrafią doprowadzić do rozstroju, zwłaszcza gdy planuje się coś zrobic. pomysł na zabawki łazienkowe doskonay i muślę, ze pokoje odszykujesz niesamowite, bo pomysłów u ciebie wiele:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Warzywa rewelacyjne!! Bez względu na kolor marchewki! :-))
    Organizer to jest coś, czego zdecydowanie brakuje w mojej łazience - tylko, że już na niego nie miałabym miejsca - jestem leniem i zamiast zakasywać rękawy, pozwalam, by moje dzieci miały łazienkę 2 m2. I pokój 7,5 m2. Wolę jednak być niż mieć (nie dotyczy gadżetów skrapowych!!) ;-))

    OdpowiedzUsuń
  13. ha,ha Oli tym ostatnim zdaniem mnie rozbroiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie wyszły Twoje warzywa-jakże miło być Matką Chrzestną włóczkowych warzyw :D, a najważniejsze jest to, że to mama zrobiła sama :) Pozdrawiam i miłej zabawy życzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Anitka - co prawda miałam swój pokoik jako dziecko, ale miał on 6 m:) Leoś ma teraz pokoik 8 m - i jest bardzo fajny i przytulny. Wcale nie sadzę, że MUSI być duża przestrzeń, aby dziecko czuło się świetnie w swoim miejscu. A jako posiadaczka 2 braci przyznaję Ci rację - fajnie wracało się do domu, w którym ktoś czekał:)Przydaś na kąpielówki super:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fantastyczna ta girlanda!
    Za te warzywka mój Kamil by mnie pewni sprzedał :) Ma niespełna 4 latka ale uwielbia gotować - po mnie tego nie ma :P

    OdpowiedzUsuń
  17. dziękuję za słowa uznania :*,

    Aniu Fioletowa- wiadomo,mężczyźni to najlepsi kucharze -po prostu ma talent :)

    OdpowiedzUsuń
  18. swietny organizer
    girlanda przecudna!
    a z tesciowa tez swieta prawda ;P

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ w tej Twojej łepetynie pomysłów siedzi O_o

    w trąbkę jeża no...

    buuuziol dla Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń