środa, 3 marca 2010

Patchwork i marudzenia ciag dalszy

Kilka dni temu wymęczyłam narzutę. Wymęczyłam to odpowiednie słowo, bo na pewno jedna osoba może potwierdzić ,że o narzucie tej wspomniałam po raz pierwszy chyba pół roku temu. Jedyne co mnie zmobilizowało do skończenia jej to szaro-bury koc na dolnym łóżku -patrzeć na niego nie mogłam.

Jako przypadkowa szczęściara stałam się posiadaczką całej wierzchniej części narzuty za jedyne 5zł. Nabyłam to cudo na wyprzedaży w moim ulubionym ciucholandzie do którego rzadko wpadam,bo jest w innym mieście. Dokupiłam dwa metry materiału w kratkę w Ikei, ocieplinę i srrruuuuuuuuu.

jak się potem okazało nie było tak sruu jak myślałam. Naczytałam się teorii i o ile pikowanie poszło -w miarę - gładko, tak zszycie tego i obszycie dookoła paskiem materiału to była mordęga. Wszystko się marszczyło, przesuwało, uciekało mi spod igły. Uffffffff. Z bliska nikomu nie dam popatrzeć :P - było by mi głupio - bo rogi tej "lamówki" dookoła w ogóle się nie zeszły :P

Z restek powstał woreczek na cosie, w naszym przypadku na pampersy
według tego kursu Alizee. Dodałam tylko ocieplinę w środek i jest sztywniejszy.

Wkrótce malowanie i tapetowanie (widać resztki różowej tapety na ścianie) i młody mężczyzna przeprowadzi się na parter łóżka zyskując miejsce do zabawy.



A ja jak wygrzebię się z zimowego dołka zabieram się za narzutę w wersji róż-brąz dla Małej Księżniczki. Trzymajcie kckiu ,bo tym razem sama muszę do kupy pozszywać te wszystkie paseczki materiału.


pozdrawiam
An

13 komentarzy:

  1. Piękne kolorki i najwazniejsze to, ze "pierwsze koty za płoty" masz za sobą :) Ja nie mam odwagi na takie przedsięwziecie ale marzy mi sie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie ma co marudzić :)
    wszystko układa się (!) pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. NO MATKO!!!i jak ja mam sie teraz z tej podlogi pozbierac jak?
    swietnie sie udalo-i prosze nie wspominac trudnosci w tworzeniu, wszak efekt koncowy jest najwazniejszy:)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. o trudnościach szybko się zapomni :D a efekt cudniasty !
    a na brąz - róż czekam z niecierpliwością bo uwielbiam to połączenie

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie Ci wyszła:-) Podziwiam:-))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, brawo! fajnie ze sie zmobilizowałaś do zakończenia tej rzeczy może łatwiej zaczniesz następną bo wygląda świetnie, tez mi się marzy taka tylko dziewczęca ale przeraża mnie to szycie... i wyłaź juz z tego dołka!! niedługo będzie więcej słońca zobaczysz:)

    OdpowiedzUsuń
  7. pomalutku wyłaniam się z dołka :) dziękuję za odwiedziny :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie marudź, super narzuta!:P
    Ja tylko raz w życiu uszyłam narzutę z kwadratów - wiem jaka to męczarnia i już nigdy więcej ;)
    Teraz pójdzie Ci łatwiej, zobaczysz!
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że pierwsze patchworkowe przymiarki za płoty ;). Świetny efekt osiągnęłaś i pampersownik super! ;)

    OdpowiedzUsuń