niedziela, 12 września 2010

O pozytywnych stronach zawziętości :p

W sumie ten post powinnam dedykować Timboctou :P

Ale od początku. W piątek dowiedziałam się od lekarza,że mam tydzień siedzenia w domu gwarantowany. Moje dzieciaki mają pierwszą grypę :/. Postanowiłam jednak nie dać się zdołować i wykorzystać ten czas podwójnie twórczo. Przy pierwszej okazji pobiegłam do biblioteki i wyniosłam kilka książek o rękodziele.Tematyka różna- nie wiedziałam co mnie najdzie :]


Tu rolę odegrała Tim,bo niezmiennie podziwiam jak wywija szydełkiem.A jej komentarz pod moim postem spowodował,że ujawniła się moja zawziętość (czytaj chorobliwa ambicja :/ raczej). No ,bo skoro Tim się naumiała to ja też muszę :]

Zacznę od tego,że to mój pierwszy raz. Dotychczas robiłam cokolwiek na szydełku na tzw. czuja. Tym razem pierwszy raz , według schematu.

Przedstawiam Dinusia:

Wiem! raczej skrzyżowany z kaczką hhah.


Jak już przełknęłam gorycz porażki na otarcie łez zrobiłam Myszorka dla Mi:




No tu się udało ( bo też schemat był oznaczony: hiper łatwe )


No, teraz tym bardziej czoło chylę przed szydełkującymi,bo:
1. gubię oczka
2.zniekształcam tym samym proporcje
3.lubię szybki efekt-co powoduje u mnie frustrację podczas pracy


chyba wrócę do szycia :P


No dobra-to był mały rachunek sumienia przy okazji :]

An

16 komentarzy:

  1. gratuluję!!!!!!
    ja już wiem że szydełkowanie nie dla mnie, a Ty się nie poddałaś! tym bardziej chylę czoło!!!!
    dinuś jest jedyny w swoim rodzaju, a mysza piękna!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczne! Podziwiam!Ciepło pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jest tak samo, wole szycie.
    Ale u Ciebie widac swietne efekty szydelkowe, ja nie mam zielonego pojecia jak sie to robi, poprostu nie zaprzyjaznilam sie z szydelkiem.
    Pozdrsawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod wielkim wrażeniem, ja do szydełka zrobiłam jedno podejście i, umówmy się, nie odniosłam spektakularnego sukcesu. Ale jak patrzę na Twój inwentarz, to tak sobie myślę, czy by nie spróbować znów...?
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie narzekaj, wcale nieźle - chylę czoła, kiedyś zrozumiesz czemu, gdy pokażę:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. o rany!!
    to jak Tobie tak genialnie idzie z szydłowaniem :P to ja może sięgnę po mojego starego łucznika, którego dostałam w spadku od babci :)

    zwierzaki są fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tim to może ja Tobie na ambicję wejdę troszkę co ?:P

    dzięki dziewczyny-niestety to nie koniec :]

    OdpowiedzUsuń
  8. haha :D Świetne :) Znam ten ból, bardzo chcesz, ale chcesz mieć to szybko. Z tego powodu zaczynam wiele rzeczy a rzadko je kończę.
    PS.
    zapraszam do siebie na małe cukierki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dinuś niesamowity i z charakterem wyszedł i myszka słodka, świetnie Ci idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chylę czoła! Ja co najwyżej serwetkę wydziergam jakąś i to raczej taką z prostszych.. już czapeczka dla mojej małej na chrzciny okazała się ponad moje siły i musiałam się ciotką posiłkować! Tym bardziej gratuluję szydełkowych stworków!
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  11. Myszka słodziaczek, a dino... no cóż jak to dino, kopalniak ma prawo być lekko zniekształcony.

    OdpowiedzUsuń
  12. Całkiem nieźle Ci to wyszło! Dinozaur właśnie fajny. Zabierałam sie kilka razy za szydełkowanie, ale nigdy niczego nie skończyłam, a chciałabym umieć szydełkować. Także gratuluję zawziętości:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ale super!!!! jak na debiuting to wyszło ci mega-hiper-cudnie!!
    Dłub dalej!! ciekawa jestem co tam jeszcze wymyslisz...

    myszka mnie rozczuliła :D

    OdpowiedzUsuń
  14. hhaha Hela ubawiłaś mnie tym zniekształconym kopalniakiem :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Mysia suuperaśna!!!!!Ty to jesteś zdolniacha!:)A dinozaur odlotowy hihi!Ja nie mam cierpliwości do szydełkowania!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dinuś przesłodki, myszka śliczna :)

    OdpowiedzUsuń