czwartek, 2 września 2010

Walizka

Nie mam walizki po dziadkach, ani wujkach. Ale kupiłam :]

Tak wyglądała przed:


Nawet nie tak mocno styrana, choć jak ją otwarłam to mnie odrzuciło . Wnętrza takich walizek wyłożone są papierem, moja miała w takie zielone jakby ..koniczynki..ja wiem...Do tego Pan sprzedawca chciał chyba ukryć jakies zapaszki i wylał w środku chyba litr "Brutala" :]


No myślałam,że skonam. Wietrzenie nie pomagało ,a mało tego papier namókł i zaczął odchodzić gdzieniegdzie. To go zdarłam :

Wysuszyłam i wywietrzyłam środek. A potem znajomy pożyczył mi zszywacz tapicerski. I zaczęła się zabawa. Środek wyłożyłam takim fajnym materiałem w paseczki -co to miały być czerwone ,a po zakupie okazały się pomarańczowe. Tutaj idealnie mi pasowały, choć pomarańcz od jakiegoś czasu mi zbrzydł. Robota szybka i przyjemna-jedyny minus- zbyt duże gabaryty zszywacza jak na moje dłonie :]

No i wyłożyłam i teraz moje pamiątki z czasów różnych mają swoje godziwe miejsce :P

Początkowo miałam zamiar ozdobić ją naklejkami hotelowymi - dzięki cudnemu pomysłowi Llooki, ale w międzyczasie moja walizka aż prosiła się o nieco nostalgiczny wygląd.

Zapomniałam dodać,że pomalowałam ją z zewnątrz rustykalną bejca i wytarłam do sucha. dzięki temu wytarcia są widoczne,ale nie sprawia wrażenia,aż tak wyświechtanej. uszyłam z lnu zawieszką -taga i występlowałam takimi oto motywami :


no i żeby było wiadomo co skrywa:

Dzięki tym zabiegom walizka dumnie pręży się na szafie w pokoju gościnnym nie przynosząc wstydu Pani domu :P

THE END



post scriptum...moja nowa miłość



Nie wiadomo czy działa ,ale jej widok wynagradza mi nawet fakt,że w moim M nie ma już gdzie swobodnie się rozsiąść :P





Na "samiuśki" koniec odpowiem na zaproszenie moich koleżanek bloggerek do zabawy w ulubione 10 :

1. Lubię ... lody waniliowe
2. Lubię... zapach deszczu w powietrzu
3. Lubię... polską złotą jesień
4. Lubię...paski,kropki, kratki :P (a to zaskoczenie )
5. Lubię...przytulne wnętrza tworzone z miłością
6. Lubię...moje koleżanki bloggerki z całego świata :P
7. Lubię...gorącą kąpiel o zapachu mleka i miodu
8. Lubię...rysować kredą na chodniku
9. Lubię...leniwe poranki w łóżku
10. Lubię...być ruda :P (bo jestem z natury blondynką :P)


ah mogłabym tak wymieniać i wymieniać . jakoś te moje 10 zdominowała chyba pogoda za oknem,bo mi się zachciało gorącej czekolady :P


Rozpisałam się jak nigdy. Kończąc zapraszam do zabawy wszystkie moje czytające koleżanki,które mają na to ochotę :P


buziaki

An

22 komentarze:

  1. o jakie skarby dorwałaś:)
    pieknie walizkę odnowiłaś, a ta maszyna to wprawia mnie w mruczenie...no sprawdzaj czy działa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cuda na patyku :)Cuda !zazdrosc mnie zzera:)cieplo Cie sciskam

    OdpowiedzUsuń
  3. swietna waliza tez kiedys taka mialam :)a łucznik przecudny poprostu :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Walizka fantastyczna zrobiła wrażenie :))Super!
    A nowa maszynowa miłość...hymmm...... zachwycająca:))Ciepło pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Noo, moja droga, wiesz, że u mnie też walizka na warsztacie :D. Pokażę w przyszłym tygodniu, bo na razie zmykam jeszcze nad jezioro :)
    Świetna zabawa z odświeżaniem takiego starocia ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. zakochałam się w Twojej walizie ze skarbami! :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. :DDD
    A ja mam takie dwie!!!
    Jedna po dziadku Osobistego, zdaje się iż mocno historyczna:)
    Drugą od taty swego dostałam, też z jakimiś historiami związana. I tak od kilkunastu lat się zastanawiam, co im zrobić... decu, malnąć bejcą? Co w nich trzymać??? Gdzie położyć - nie mam szafy wolnostojącej:>
    I taki mały mam dylemacik:)))

    Twoja jest rewelacyjna, aż chyba jutro zajrzę do swoich:)))

    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach! I maszyna przecudna, w moim ulubionym kolorku:))))

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Walizka rzeczywiście niezbyt okazale wyglądała, ale wyczarowałaś z niej niezłe cudeńko, w sam raz na rodzinne skarby! Łucznika w takim wydaniu zazdroszczę jak diabli :P cieszy oko na zdjęciu, a co dopiero w rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kapitalna walizka, u mnie też ten temat na tapecie!:D
    Pozdrawiam cieplutko!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. O i następna się spakowała do starej walizy :)
    Pięknie ją odnowiłaś.
    A maszyna cudeńko.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. pomysłowo z tą walizą!! hehe przynajmniej Ty się brutalnie z nia nie obeszłaś :) chociaż...

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo kreatywne podejście do walizki! I pomyśleć, że kiedyś moi rodzice ze cztery chyba takie wyrzucili po babci! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też takową walizeczkę posiadam po tacie. Już odświeżona zajęła miejsce na szafie i pewnie wkrótce ją obfotografuję ale najpierw przytaszczę z piwnicy kufer. Bardzo tu ładnie u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  15. :] witam nowe osoby -bardzo miło Was gościć.dziękuję za komentarze .Widać jakiś sezon walizkowy nastał.czekam na wasze

    OdpowiedzUsuń
  16. Ha, na mnie taka czeka u dziadków, jak tylko wymyślę co z nią zrobić. Świetny pomysł :) a maszyna? Matko, cuud! Też taka chce! (siedzę teraz w Krakowie - Pozdrawiam - i na Kazimierzu odkryłam kafejkę Singer gdzie stoliki tylko z takimi pięknymi maszynami są)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pomysł bardzo fajny. Twoja praca dała bardzo efektowne rozwiązanie. Niewątpliwie ten przedmiot jest związany ściśle z nostalgią. Gdzie te czasy? Gdzie?

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie odnowiona walizka, a łucznik, - uwielbiam te złocenia i ornamenty:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pani Anito, walizka jest godna pozazdroszczenia i to piękne wnętrze!
    W moje ulubione paski!
    Świetna robota! ;)

    A faktycznie masz co w niej przechowywać, kolekcja family memories fascynująca! ;))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo udana reanimacja i jakie piękne drugie życie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Beautiful sewing machine!

    Love from England,
    Muv

    OdpowiedzUsuń