poniedziałek, 17 stycznia 2011

Jak poznałam Julię :]


Chyba wyjdzie mi jakiś cykl :p. Juii również nie znam osobiście.ale od jakiegoś czasu czytam jej bloga  Long red thread. Julia ma bardzo zręczne ręce i zajmuje się przeróżnymi pracami,jednak to szycie jest jej największą pasją (mam rację?:P)
Kiedy tak czytałam i czytałam natknęłam się na post z   m.in. spódnicą . Zakiełkowała we mnie myśl,że może spróbuję...:P (zważywszy ,że moja mama to hobbystka krawcowa -samouk powinnam co nieco wyssać tej pasji).
Nic bardziej mylnego:P .Julia ekspresowo przysłała mi wykrój z którego ja zrozumiałam jedynie jak przyłożyć do materiału,żeby uzyskać przód i tył :P

Potem poleciałam migusiem do sklepu wybrać tkaninę, urzekła mnie ta wełniana w kwiaty (mój mąż stwierdził,ze wygląda jakbym je sama ufilcowała na niej :P).No,ale jak już kupiłam zapytałam nieśmiało zaprzyjaźnioną Panią sprzedawczynię jak toto przetłumaczyć na polski:P
Krótko mówiąc Pani wycięła ,zrobiła mi szybki kurs jak mam pozszywać i wysłała do domu (na odchodne powiedziała-najlepsze przed tobą ,doszywanie paska:P).

O ile pozszywałam to z paskiem niestety dałam ciała i mam teraz o 0,5 cm za krótki :p (nie schodzi się z tyłu).Wymyśliłam zapinanie na pętelkę i mówię,że ma tak być :P

Nie mniej Julio dziękuję za wiarę we mnie pokładaną! Jednak bakcyla do szycia odzieży nie da się wyssać z mlekiem :P

Was zapraszam do zobaczenia TEGO i TEGO ,oraz wielu innych rzeczy na blogu Julii.A dla ukojenia nerwów kilka moich kartek.



p.s. Julio z fartuszkiem też spróbuję,ale najpierw muszę się z tego przeżycia otrząsnąć hahah

An

9 komentarzy:

  1. Dla mnie bomba! A paska nie widać :)
    Podziwiam ponieważ j w kwestii szycia odzieży odczuwam LĘK paskudny :)))
    Karteczki jak zwykle, ech... pikne są :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe, zanim przeczytałam, to patrząc na fotkę pomyślałam, żes sama te kwiaty wyszyła czy cuś
    a tu taki gotowiec
    paska nie widać, ale jak mówisz, że tak ma być, to tak ma być i już :)
    karteczki piękne - jak ja takie próbuję zrobić, to tylko papier marnuję
    pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
  3. Spódnica jest GIT i nie martw się - ja też jestem krawcowa samouk. A fartuszek jest dużo łatwiejszy. Słowo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak nie będziesz nosiła bluzeczek, które się kończą pod pachami, to paska i tak nie będzie widać:-) A reszta prezentuje się profesjonalnie!
    Przypomniałaś mi o ślicznym sztruksie, który leży w szafie i czeka na swoje pięć minut:-))
    Kartki super!
    Buźka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny materiał i piekny fason! Dzisiaj byłam na zakupach i właśnie zachwycałam się w jednym ze sklepów spódnicami z ufilcowanymi kwiatami :) Twoja wygląda równie pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ah dziewczyny lejecie miód na moje serce :*
    Julio w takim razie koniecznie muszę spróbować:P
    Kulko do roboty-chętnie zobaczę co wymodziłaś :P
    Kasiu-eeee,nie wierzę :*

    Ivi to chyba jednak trzeba mieć we krwi:P

    Violeko dziękuję:*

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne karteczki:) co do szycia ubrań, zawsze boję się, że cosik jednak nie wyjdzie, dlatego ograniczam się do obrusików, serwetek, zasłonek i malutkich projektów:)

    OdpowiedzUsuń
  8. serio serio
    już wolę szyć, bo to umiem :)
    w szkole podstawowej i średniej se ubrania sama szyłam, bo chuda jak patyk byłam i wszystko na mnie wisiało
    zresztą ubierałam się jak hipiska, a takich cudów to już w sklepach nie mieli ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasia serio?a jaki Ty rocznik,bo ja tyż dawniejsza hippiska :p ale studiowałam w Krakowie,a tam..mmm sklepów z odzieżą indyjską zatrzęsienie :P

    OdpowiedzUsuń