czwartek, 5 maja 2011

Bardzo męski fartuszek


Kiedy się ma męża, w dodatku który uwielbia gotować to prędzej czy później można się spodziewać,że będzie wymagał:p

Mój wymagał fartucha, no bo w moim podobno nie męski taki :]


No to się zmobilizowałam i zaczęłam myśleć :P. Trochę mi to zajęło,ale wpadłam na pewien pomysł.Zainspirował mnie Jamie Oliver! Nie to,że gotuję tak jak on (chciałabym :P). Ale zainspirował mnie jego fartuch, fartuch męski i Jamie męski :]


Użyłam miękkiego dżinsu, metalowych elementów od starej torebki (paska od torebki zresztą też) i powstał taki bardzo męski fartuch. Nie mam pomysłu na zdjęcie całości bez modela i musicie sobie dopowiedzieć efekt całości :]



Żartuję,że mój mąż wygląda w nim jak średniowieczny kowal :P. Dobra dosyć żartów,bo On czyta ten blog :*



miłego dnia. Co dziś smacznego gotujecie :]

An

16 komentarzy:

  1. haha swietny pomysl! moj chlopak tez uwielbia gotowac i wysmienicie mu wychodzi :) z reszta od zawsze mowiono ze faceci najbardziej nadaja sie do gotowania :) szkoda ze nie ma zdjecia n modelu ale i tak wyglada swietnie;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ten męski fartuszek. A mąż zadowolony.? Pewnie tak, bo jak tu nie być.
    JA planowałam dziś pierogi z jabłkiem i cynamonem, ale dzieci domagają się mięsa, a to do nich nie podobne.
    Anitko zapraszam Cię na piknikowy konkurs na moim blogu i pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny ten męski fartuszek!Super!Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  4. e no takie cudo ;-) to od razu przyjemniej gotować się będzie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod wrażeniem! Mąż na pewno złapał w nim wiatr w żagle i gotuje lepiej niż Jamie;)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. nawet średniowieczny kowal takiego fartucha by się nie powstydził, a ja bym padła z wrażenia jakby mój małżon taki założył i coś upichcił, no ale w domu to ja się zajmuję gotowaniem, a on jedzeniem ;)
    buziole

    OdpowiedzUsuń
  7. dziękuję za odwiedziny :] ja jestem noga od kuchennego stołu niestety,ale mam inne walory hahaha

    mąż w fartuchu czy nie moim zdaniem ma przyprawy w żyłach i czarodziejskie receptury w mózgu:P
    podziwiam każdego faceta,który z lekkością potrafi wyczarować obiad z zawartości mojej lodówki:P

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez mam to szczęście, że u mnie w kuchni najczęściej nie ja rządzę:)
    Chyba mojemu K. kiedyś tez sprezentuję taki fartuszek. Bo taki "fartuszek kowala" prezentuje się na prawdziwym facecie w kuchni fantastycznie :)
    Pozdrawiam
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  9. Model koniecznie musi zapozować:D
    Fartuch wygląda super:)

    OdpowiedzUsuń
  10. bez modela się nie liczy ;) :))

    dzisiaj nie gotuję, za to wczoraj wypróbowałam nowe naczynie żaroodporne i zaserwowałam zapiekankę z ryżem, mięsem w sosie pomidorowym, marchewką i cebulką przysmażaną i podgotowana w winie i brokułami :D i odrobiną sera... :3
    ...a przymierzam się do faszerowanych cukinii :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie poproszę o zdjęcie z modelem :D

    Fajny ten fartuch, konkretny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Drycha Ty się nie liczysz;p ty kształcona jesteś :*

    pertraktacje z modelem trzeba będzie przeprowadzić:P

    OdpowiedzUsuń
  13. fajny pomysł z tym męskim fartuchem:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jamie rulez :). Mojemu kucharzowi też by sie przydal taki fartuch.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gotujący mąż i to w takim fartuchu to na pewno musi być skarb ;)

    OdpowiedzUsuń