środa, 27 czerwca 2012

Jak Ci się opatrzy...

...Twoje okno w obecnej firance, siądź- pokombinuj...


pijąc kawę powkurzaj się, że przyszywasz elementy nie w tej kolejności co trzeba...


następnie ciesz się efektem pracowitego przedpołudnia :]


..ale do czasu, bo potem przygrzewając obiad dla Męża zauważysz, że groszki się nie nakładają... a dolny szew lekko "zszedł" w dół (nie to nie Mąż krzywo przykręcił karnisz!).


Ostatecznie pijac drugą kawę dojdziesz do wniosku:

nobody is perfect :]


Miłego dnia życzy An

p.s. tak wiem mam nerwicę natręctw- teraz codziennie rano będą mnie wkurzać groszki i ten szew!

27 komentarzy:

  1. to będzie okazja żeby znów pokombinować ;) co nie znaczy, że mi się nie podoba :) pewnie bym nie zauważyła gdybyś nie napisała o tych kropkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie dramatyzuj, jest pięknie :*

    OdpowiedzUsuń
  3. to to jest nerwica natręctw ??? No proszę oprócz lękowej mam jeszcze i taką brr....
    zasłonka pierwsza klasa i ...nobody is perfect :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest piękna! i żadnych krzywizn tam nie widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. genialna!!!! i jaki masz ładny zielony widok!
    ja mam blok na przeciwko i lampiącą się natrętnie sąsiadkę :/

    OdpowiedzUsuń
  6. hahahha!

    Zapraszam na moje candy

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam Wszystko co robisz, jesteś wyjątkową osobą, buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. za dużo groszków ostatnio?:) i kto to mówi:) ślicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co tam groszki... Co tam szew... PIĘKNIE JEST!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. aj tam, aj tam. Za kilka dni zapomnisz i nawet nie będziesz na to patrzeć. Ja przeżywam takie histerie przy każdym remoncie. Dostaję szału na widok np.nierównej fugi i wydaje mi się, że codziennie będzie mnie to wkurzać, a po kilku dniach zapominam. I tralala, szyłam niedawno podobną zasłonkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za słowa uznania :*** mam nadzieję,że tez zapomnę-bo ze znanego lenistwa pewnie już tego pruć nie będę :p

    OdpowiedzUsuń
  12. oj tam, czepiasz się - jakbyś nie powiedziała nie zauważyłabym, po prostu rozmnożyłaś groszki, bo teraz są modne, dobrze jest. A z tą kolejnością szycia to jest bardzo wkurzające jak coś prawie kończysz, zadowolona a tu bach...
    miłego wieczoru
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  13. hahahahaha ale mnie rozbawiałaś. Mam tak samo, ale.... nobody is perfect :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. oj tam oj tam czepiasz się ;p jakbyś nie napisała że groszki na siebie nie nachodzą to bym nawet nie zauważyła :)ja tam lubię artystyczny nieład :)moje szwy na firanach wszędzie są jakieś krzywawe

    OdpowiedzUsuń
  15. A mi patrzy się na Twe okno rewelacyjnie!! Kobieto Kochana! Bądź dla siebie łagodna! i dla groszków tą cudną letnią porą!! Prześliczne okno masz!! I Męża który karnisze przykręca :) :) Buziaki!! Krzesła z poprzedniego postu- przepiękne!! marzę o takich, nikt koło mnie nie chce wyrzucić :) Ściskam!!

    OdpowiedzUsuń
  16. a przestań się 'spinać' ;D kochana, pięknie jest :) takie lubię najbardziejj Pozdrawiam, www.monika-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. oj tam oj tam :) fajna jest ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. pomyśl sobie, że to efekt zamierzony i celowy
    i od razu przyjemniej Ci się zrobi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajny pomysł , a groszkami się nie przejmuj ;)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  20. hahha Kochane moje-żeby nie było ,post był w tonie żartobliwym :]

    (ale moja nerwica natręctw to fakt hahah)

    OdpowiedzUsuń
  21. Don't worry wkrótce przyjdzie zima i słońce nie będzie już tak intensywne :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Wyszła śliczna! Zachwycam się groszkami!

    OdpowiedzUsuń
  23. A mnie sie nawet podoba, ze sie te groszki nie schodza, nawet myslalam, ze to taki zamierzony efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja w pierwszej chwili, powiedzialam sobie - wow jak slicznie, nieschodzących groszków nie zauważyłam, dopiero jak przeczytałam, ale tez myslałam, że to zamierzone
    mogę przygarnąć jak będziesz za dlugo narzekala :)

    OdpowiedzUsuń