piątek, 10 sierpnia 2012

A ze strony bardziej komercyjnej...

Bieszczady mają też swoje komercyjne oblicze, dziś oprowadzę Was po kilku miejscach. Na początek Polańczyk- typowy kurort nad "bieszczadzkim morzem" i takie też wrażenie odnosimy. Mnóstwo ludzi, gwarno i pełno stoisk z ciupagami made in China. Ale można zerknąć do "Ptaszarni" :


Kupicie tam naprawdę ładne , ręcznie robione prezenty :


Nad samym Zalewem należy pieszo pójść na poszukiwanie plaży, pusto nie będzie (no chyba, że objedziecie Solinę dookoła i znajdziecie dojście do plaży od strony jakiejś wsi , albo podpłyniecie kajakiem/łódką/rowerkiem).


Wyprawy nad zaporę nie polecam - jakiś obłęd co najmniej jak na zakopiańskich krupówkach bleee.

W Cisnej zerknijcie d owianej legendą Siekierezady - moim zdaniem mocno przereklamowana,a może po prostu nie czuję klimatu :


Ja tam wolałam zjeść obiad w sąsiedniej  Łemkowynie , gdzie w takim wnętrzu:


można zjeść takie pyszne pierogi razowe:


Do tego Panie kelnerki ubrane są w stroje ludowe.

A dla fanów fantastyki polecam, polecam!!! wystawę Beksińskiego na zamku w Sanoku :


Fantastyczne przeżycie - a nawet jeśli fanami prac Beksińskiego nie jesteście warto się wybrać, bo na jednym piętrze zgromadzono imponujące zbiory ikonografii począwszy od xv wieku.

An

19 komentarzy:

  1. Tak, nam też polecano słynną Siekierezadę, ale też uważam, że jest przereklamowana. Na zaporze byliśmy, ale pogoda była tak smętna, że nie było ani ludzi, ani ładnych widoków ;) Natomiast ze szczytów Połoniny Wetlińskiej mieliśmy wspaniały widok na Solinę, pogoda taka cudna się zrobiła :) Ogólnie widzę, że mamy podobne wrażenia co do tych cudnych gór...

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam na zaporze i wiem o czym mówisz ;)
    Dzięki za oprowadzenie :)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  3. DAwno temu byłam w Polańczyku, ale po tych zachęcających zdjęciach widzę, że warto by sobie odświeżyć wrażenia i znów się tam wybrać:) Zrobiłaś mi smaka na te razowe pierogi, że hej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj dawno nas nie było na bieszczadzkich szlakach, ale jeśli dobrze pójdzie to wybierzemy się tam ejsienią z naszym domkiem na kółkach :D
    ależ te razowe pierożki kuszą... zapisze sobie miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekny urlop mieliscie, ja mam taka nadzieje ze kiedys wybiore sie w Bieszczady.
    buzka

    OdpowiedzUsuń
  6. Piekne bieszczadzkie Janioły...
    A Beksińskiego w domu na ścianie mieć bym nie mogła, za to podziwiam jego warsztat... :)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam w Siekierezadzie 5 dni temu i.. z przykrością stwierdziliśmy, że siętam pozmieniało, niestety na minus :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie:) a wystawę chętnie zobaczyłabym:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Do Siekierezady nie weszłam, właśnie tej konfrontacji legend z komercyjną rzeczywistością się bałam.
    Za to znaleźliśmy tak urocze, spokojne miejsce przy odnodze Zalewu, że mucha nie siada!

    Aha, aha, zajrzyj jeszcze raz do mła, bo cosik tam dla Ciebie mam :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo, własnie obdzwoniłam chyba wszystkie noclegi nad Soliną. Wszędzie zajęte w przyszły weekend :( Zbyt późno się zdecydowalisym.
    Szkoda.
    Fajnie oglądnąć Twoje zdjęcia :) Przynajmniej tyle mam przyjemności znad Soliny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To fakt. W sezonie jest tam mnóstwo ludzi-mowa o tych komercyjnych miejscach:)ale są też kameralne, gdzie cisza, spokój, w oddali szum rzeczki, dzikość natury i piękne krajobrazy:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypowiedziałam się, nie czytając poprzedniego posta, gdzie właśnie piszesz o tych kameralnych miejscach:))

      Usuń
  12. Och, ja chcę w Bieszczady! W ogóle w jakieś góry, bo góry kocham. Może jesienią, po sezonie?
    Lubię Twoje fotorelacje tak poza tym :)I cieszę się, że nałapałaś fajnych doznań i widoków, bo to może i nowy wiatr w żagle, co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, na pewno-ale teraz jakieś takie zawieszenie i rozerwanie :]

      Usuń
  13. Byłam dwa lata temu w Polańczyku, "Ptaszarnia" cudne miejsce,pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta strona też przyjemnie wygląda :) I narobiłaś mi ochotę na pierogi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja z każdej wyprawy staram się przywieść sobie taką właśnie komercyjną i kiczowatą pamiątkę :)

    OdpowiedzUsuń