czwartek, 14 lutego 2013

Nie jestem stała w uczuciach

Idealny tytuł na walentynki :p , ale ja nie o tym .

Dzisiaj będzie o wnętrzu moim i zewnętrzu trochę. Zacznę jednak od małego kursu, którym muszę się z Wami podzielić.


No tak to jest, ze jak się napatrzysz w sieci na jakiś "trend" to prędzej czy później okazuje się, że widzisz go wszędzie i też musisz mieć. Minie ujęły piórka u Pauli :





mam słabość do tatuaży, więc marzę o :



ale do kursu!

potrzebujemy :
  • klej
  • patyczek do szaszłyków
  • krepinę
  • wodę
  • farbkę lub tusz

 wycinamy dwa paski z krepiny, jednym owijamy patyczek

 owinięty patyczek wklejamy w środek dużego prostokąta



dół owijamy wokół patyczka, górę wycinamy zaokrąglając brzegi


przechodzimy do malowania, najpierw delikatnie zwilżamy piórko wodą w tej części , w której chcemy, żeby była zafarbowana

następnie po mokrych śladach przeciągamy farbką, tam gdzie chcemy żeby było ciemniejsze dajemy więcej farbki 

wilgotne miejsca "pociągną" farbkę i wyjdą naturalnie cieniowania. Włala, dekoracja gotowa :


Prawda, że fajnie wygląda? Pomysł pochodzi z książeczki dla dzieci, w ten sposób można zrobić pióropusz małego indianina :]

A wracając do trendów ...  jak wspomniałam nie jestem stała w uczuciach co do wystroju wnętrz. Tak naprawdę nie wiem czego chcę do końca, i choć w myślach mebluję moje wymarzone nowe M, to nie czarujmy się - przeniosę się z klitkowatego M3 ( jak się poszczęści) do klitkowatego M5. Dupy nie urywa, ale chcę , żeby było po mojemu - czyli jak ?

Wiem na pewno, że nie mam w sobie takiej dyscypliny, żeby utrzymać w ryzach nagłą miłość do panujących trendów . Wiem , wiem - neutralna baza. Wczoraj w lekcji dizajnu Pani z "Elle decoration" mówiła, że nie można mieć łazienki w marokańskim stylu i salonu w stylu gotyckim, że wszystko musi się trzymać kupy. Ale w sumie dlaczego nie? Jeśli mi się jednocześnie podoba modern vintage jak u Thymki :
a jednocześnie przytulna wydaje mi się kuchnia jedynie li w sznycie wiejskim :

 Poza tym ja kocham żółty, mało go w znanych mi z sieci wnętrzach, kocham ten kolor prawie tak jak Lasche:
 No i przechodzą do sedna (chyba), że ja już potrzebuję koloru i stawiam na kroplę żółtego jak tu:

cudowny kącik na balkonie , i ta zbieranina naczyń wow!

Tu ładnie ,nie nachalnie.

Jakaś kropka nad i by się przydała:


Nie , nie będę budować kominka , ale sama wymiana poduszek już mnie nudzi .

Marzy mi się neon :


albo taki cudny jak u Sentimenti:


a może wystarczy kupić wąż led i uwić sobie swój wymarzony neon?


jeszcze znalazłam takie coś:
 podobno przewód jest giętki i daje się formować na stałe .

EDIT: znalazłam autorkę lampek PROFIZORKA.   CZAD  !

Dobra kończę, bo ten post wygląda jak eksplozja supernowej z mojej głowy :p. Nadal nie wiem jak to wszystko razem "ugryźć" - taka  już chyba moja natura . Czasami wdaje mi się, ze mój mózg to taka tablica z karteczek posit - it :p


Inspirujcie się, pozdrawiam An

EDIT 2 :  w najnowszym numerze werandy odkryłam artykuł o poddaszu w stylu francuskim , to całkiem niezła droga w połączeniu moich fascynacji , zerknijcie TU. Podoba mi się WSZYSTKO!
 A w moim mieszkaniu znalazłam kuchnię z białymi szafkami,dechami i betonem na ścianach :p

61 komentarzy:

  1. o jaaaaaaa! genialnie wyszło Tobie to pióro:) i też mam ten tusz! uwielbiam go do pieczątek, a tu proszę jakie fajne zastosowanie:)
    a inspiracje mówią same przez się;)
    uwielbiam żółty!
    dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
  2. Anita, mam tak samo. Widzę coś, chcę, nie bardzo mogę, ze względu na brak tej neutralnej ;) Zdobyłam nawet piękne stare drzwi, okna, by pomalować na jakiś odjazdowy kolor, postawić pod ścianą. I leżą. Bo co chwilę kolor chcę inny, bo nie bardzo mam gdzie postawić, bo co chwilę coś nowego, fajnego widzę, co znów chcę, znów poszukuję, zaczynam robić, aż tu pojawia się znów to COŚ... I tak w kółko. Żółty piękny, optymistyczny, fajny akcent we wnętrzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie mam bazy i to mnie wkurza, obiecuję sobie w nowym M zacząć od tego (szukam jak te moje polubienia w jedno sensowne coś połączyć)

      Usuń
  3. Pomysł na piórko super!!!!!

    Ja też nie jestem stała w uczuciach, nigdy zresztą nie byłam i traktuję to jako zaletę. Fakt, że urządzanie życia w M3 do łatwych nie należy, ale jesteś kobita z wyobraźnią i myślę, że dasz radę połączyć jedno z drugim.
    Dla mnie obecny czas, obecne mody i trendy to istne cudo. Wszystko ze wszystkim można łączyć!!!!!
    Dla ludzi z pałerem, wyobraźnią to raj!!!!!
    To kochana dość marudzenia, że nie wiem czego chcę, nie wiem od czego zacząć.... zacznij od początku i pokazuj efekty :))

    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze znów wyszłam na marudę :p
      dokładnie, mieszanie wszystkiego to chyba najlepsza droga dla mnie
      a z tym od początku poczekam,aż stanę się posiadaczkę kolejnych nowych ścian ( w obecnym lokalu nie opłaca się inwestować już)

      Usuń
  4. U mnie podobnie! Że do końca nie wiem jakbym chciała ugryźć moje miejsce :) W jednym momencie tak, w drugim tak, dlatego tyle później wszystkiego mamy w domu, bo zmieniamy ten styl z biegiem czasu :) I w sumie to jest chyba fajnie, nie może być ciągle tak samo, zmiany są wszędzie... w naturze, w internecie, w życiu, my się zmieniamy z wiekiem, więc czemu nie zmieniać ciągle naszego lokum :) Ja jestem za żółtym, bardzo lubię :) teraz nie wiedzieć czemu chodzi za mną czerwień i szarość, ale już zaczynam czuć te wiosenne kolory... więc za chwilę coś trzeba wykombinować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie masz rację, ja chyba dojrzewam,żeby moją graciarnię nieco przetrzebić (mam potrzebę przestrzeni)

      Usuń
  5. dobrze, że masz rożne upodobania, dzięki temu nie będzie nudno ;-)

    w moim wymarzonym mieszkanku będzie kuchnia wiejska, sypialnia orient, a salon vintage ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. z daleka wygląda jak prawdziwe piórko

    OdpowiedzUsuń
  7. a wiesz, żółty tez tak na mnie działa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piórkowe DIY na prawdę super!

    OdpowiedzUsuń
  9. Anitko DIY super, fajne inspiracje, ja też jakoś tak nie potrafię całego mieszkania mieć w jednym stylu, żółty lubię i właśnie w tym kolorze mam kuchnie uwielbiam co rano daje mi dużą dawkę energii choć po paru latach już mnie nosi i coś bym zmieniła....Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też długo miałam,teraz zostały mi tylko biało-żółte kafle na podłodze

      Usuń
  10. Napisałaś dokładnie to, co mi samej chodzi po głowie od dłuższego czasu. Też nie jestem stała w uczuciach. Raz chcę stylu rustykalnego, za chwilę glamour, a o salonie myślałam w stylu nowoczesnym. Pomieszanie z poplątaniem! Najgorsze jest to, że mam tak samo odnośnie ciuchów. W szafie mam trzy sektory wydzielone: boho., eleganckie oraz rockowe. Ostatnio gdzieś przeczytałam, że dla takich niezdecydowanych wymyślono nazwę: styl eklektyczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooz z ciuchami to masakra, ja to mam każdy element z innej parafii :p jedynie dżinsom jestem wierna :p

      Usuń
  11. czuję się zainspirowana :) szczególnie piórkami (w każdym wydaniu) i kącikiem balkonowym :) (chyba teściowej pochowam w piwnicy garnki, które tam jeszcze zostały :>)

    OdpowiedzUsuń
  12. JA tez tak ma- jestem cały czas niezdecydowana. Podoba mi się szara loftowa prostota i sielankowe wiejskie wnętrza, z których bije świeżość. Szukam złotego środka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo piekne inspiracje!! U mnie jest styl, co do umeblowania, raczej staly. Nawet z mezem sie zgadzamy, co bardzo mnie cieszy oczywiscie. Mam jednak klopoty z kolorami. Bardzo czesto staralam sie jakos wszystko ulozyc w jednym kolorze, czy podobnych odcieniach... jednak majac male dzieci, tzn. wiele kolorowych zabawek :) A ja nie jestem za przekonywaniem dzieci, ze ten i owy kolor jest lepszy. Zostawiam na ich wyborze. Wiec u nas co do kolorow bardzo dziko :)
    Serdeczne pozdrowienia, Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam z tym problem - na razie kupuję masowo koszyki na zabawki :p

      Usuń
  14. Bajka to pióro! A mój tatoo po 10-ciu latach wygląda niefajnie i gdybym wtedy wiedziała - to wcale by go nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziwne,ja mam 3 z czego pierwszy od 16 roku życia na brzuchu-przeżył 2 ciąże bez szwanku

      Usuń
  15. Efekt końcowy piórka zachwyca!

    OdpowiedzUsuń
  16. fajnie wiedzieć,że nie tylko ja jestem pogubiona w tym natłoku inspiracji
    z drugiej strony faktycznie zmieniamy się my, zmienia się to co nam się podoba - ostatecznie jak nam coś nie wyjdzie można posłużyć się hasłem, że tak miało być :p

    OdpowiedzUsuń
  17. A myślałam ze tylko ja się nie potrafię zdecydować na jeden trend...dobvrze wiedzieć że nie jestem w tym sama:)
    PS> Super te krople żółtego:))))

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy bym siebie nie podejrzewała, że przy urządzaniu mieszkania użyję gdziekolwiek kolor żółty. Ale zobaczyłam kilka miesięcy temu w IKEA żółty regał BILLY i od razu zrozumiałam, że muszę go mieć. I ten jeden regał nieco narzucił wystrój reszty pokoju, ale się z tego cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. dlatego wlasnie od 2at mam podloge w domu i na razie zero stalych mebli i dodatków..powoli w głowie pojawia sie jakis obraz calosci..baaaardzo powoli hehe
    a tak odnosnie pan od nauczania i dekorowania..jedna profesjonalna doradzila mojej znajomej salon prowansalski a sypialnie marokańską(kolezanka dużo podróżuje)i wyszlo super..bo dom to ma byc dom a nie wystawa pokazowa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm zaintrygowałaś mnie, ale dla podróżniczki to chyba najbardziej naturalne środowisko taka inna kultura w każdym pokoju :p

      Usuń
  20. Ten pomysł na piórko świetny! Aż bym go sobie gdzieś zapodała :)

    A co do wnętrz uważam że "wolność Tomku w Swoim domku". Ważne żebyście wy się w nim dobrze czuli a nie jakaś projektantka wnętrz. Poza tym czemu by maroka i gotyku nie połączyć np wspólną barwą? Wtedy można powiedzieć, że jest spójnie :)

    A żółty zawładnął moim serduchem na tyle, że wymusiłam na Lubym żółtą pościel. 100kroć lepiej budzi się w takim jasnym raznym otoczeniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę! tyle fanek żółtego i nikt się nie chwali,co jest!

      Usuń
  21. a ja dla odmiany chyba stała w uczuciach jestem :)))) Nieraz ulegnę i wprowadzę jakiś element z innej bajki ale z czasem okazuje się , że jakoś nie wygodnie mi z nim i wracam do stanu wyjściowego :))) Oczywiście biegam z meblami po całej chałupce ale chyba moje shabby z nutką pałacową i rustykalną są dla mnie best of the best :)) Co nie znaczy , że u innych nie podoba mi sie milion różności np Twoje żółte akcenty !!! Piękne są ale wiem , że u mnie nie zabawiły by zbyt długo .. Życzę miłego meblowania w głowie , na papierze a na koniec w nowym mieszkanku :)) Buziolki An .

    OdpowiedzUsuń
  22. Na pewno będzie pięknie!!! :) i ja bym się pod Moniką trochę podpisała ;) ale to co pokazujesz pasuje do Ciebie i mi się podoba :))) jest stylove i już ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się zgodzę
      jak się rozejrzę dookoła to to co wybieram intuicyjnie jak na razie zamyka się w bieli/błękicie/paskach :p zmierzam raczej ku stylu marine :p

      Usuń
  23. Bardzo dobrze by wyglądał taki tatuaż.. :) A masz już jakiś tatuaż..?
    Fajnie wyglądają te żółte akcenty :)

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  24. TYLE ŻEŚ TEGO NAKRYFLAŁA, ŻE JA JUŻ NEI WIEM O CZYM CHCIAŁAM...

    aaa! PIÓRKA SOBIE DZIŚ NA MIEŚCIE ZBIERAŁAM :p
    MAM CAŁE 2 ALE ZA TO JAKIE PIĘKNE, GOŁĘBIE.. CO DO STYLÓW I KONSEKWENCJI TO DOBRZE, ŻE U MNIE W DOMU NIE BYŁAŚ :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe,
      piórka są ble ,bo ptaki najwięcej zarazków przenoszą (choć piękne)

      to przyjdę kiedyś i zobaczę:p

      Usuń
  25. och jak ja Cie rozumiem!! juz zaczelam powoli meblowac sobie drewno-biel-czern, az zakochalam sie w stylu nautical!!! niby da sie to pogodzic, ale styl marynarski w miescie nie nad morzem?? hahahaha... ech te dylematy wnetrzarskie ;-))
    p.s. piorko piekne!
    p.s.2 jakkolwiek urzadzisz, bedzie pieknie, co widac juz na Twoim blogu!! :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :]
      a ja znam piękne wnętrze w stylu morskim w górach :p

      Usuń
    2. tak by sie skonczylo wlasnie u mnie, nautical w gorach ;-))
      p.s. co do zolci, w moim ulubionym wyspiarskim sklepie ostatnio zrobilo sie zolto, pewnie za sprawa nadchodzacej wiosny i moze tapeta w kratke Cie zaintryguje? :-))
      http://www.next.co.uk/homeware/living-room/furniture-collections/1
      zolty z szarym - uwielbiam! :-))

      Usuń
  26. A ja strasznie nie lubię takich autorytarnych pańć z różnych "opiniotfurczych" mediów, które wiedzą najlepiej, czego z czym nie należy zestawiać, co z czym nie pasuje - i próbują innym to wtłaczać na siłę. A tak naprawdę najlepszym przewodnikiem w urządzaniu wnętrza jest intuicja. I tego jednego się trzymam urządzając sobie swoje kolejne przestrzenie życiowe (wliczając w to różne wynajmowane klitki i pokoje w akademikach). i to działa, przynajmniej u mnie.
    Jeśli czegoś nie lubimy, ale pakujemy do domu, bo "pasuje", wypada mieć, pani stylistka (albo spec od feng-szuja) tak zaleciła itd. - to będzie sztucznie i bez sensu. Jeśli zrezygnujemy z czegoś, co kochamy, bo "nie pasuje" itd. (wg powyższego klucza), to będzie pustka emocjonalna.
    Jak masz ochotę na eklektyzm, to będzie to Twój ukochany, całkowicie naturalny eklektyzm. Jeśli masz ochotę na stylistyczny chaos, to czemu tego nie zrealizować?
    Może dać znacznie ciekawsze efekty, niż podręcznikowa poprawność. i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, podręcznikowa poprawność mnie zmęczyła dawno :p
      czas popracować nad swoim zewnętrzem :p

      Usuń
  27. Również nie jestem stała w uczuciach jeśli chodzi o wnętrza, miałam problem jak się wprowadzałam do kawalerki i do tej pory nie wiem jak wykończyć salon i kuchnię, a co dopiero urządzać coś większego :P Wcale Ci się więc nie dziwie, ponad to uważam, że nie ma przeszkód urządzania domu w różnych stylach, jeśli łączy je chociaż jakiś jeden wspólny element :) U mnie np. jest nim biała podłoga...kuchnia jest w pastelach (taka skandynawsko-industrialna), salono-sypialnia ma być w bardziej soczystych kolorach i takim vintage, łazienka natomiast lekko i rustykalnie :) A żółty mam żyrandol w salonie ;))) pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę, odwaga na polskich salonach...to mi sie podoba :]

      Usuń
    2. A propo żółtego ;)

      http://homenjoyer.blogspot.com/2013/02/optimistic-colors.html

      zapraszam!

      Usuń
  28. ja też wbrew temu co o mnie sądzisz (dzięki za to, że się również mną inspirujesz, haha :-)) nie jestem w 100% zdecydowana.

    z tym, że w moim przypadku KOLOR zawsze był głównym problemem, nie zaś styl ...

    ... zimą kocham biele i szarości, wiosną miętę a latem róż i czerwień! (na jesień nigdy nie mam pomysłu)

    i właśnie dlatego główne przedmioty w moim domu są w bezpiecznych kolorach a zmieniam tylko dodatki...



    buziaki!

    piórko z daleka jak żywe! - masz pomysły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma haha, ja Cię podziwiam ! :p
      Twoje podejście jak najbardziej do mnie przemawia, ale ja nawet do stylu mebli nie mam stałych uczuć, w moim przypadku chyba jakiś nowy rodzaj eklektyzmu wchodzi w grę :p

      a na jesień to ja Cię widzę w :spranych: odcieniach fiolet/bakłażan lub indygo :p

      Usuń
  29. Anitko szukaj żółtego neonu :) ot co ...od razu zrobi Ci się weselej. A łączenie stylów? Ja tam uważam, że dom cały w jednym stylu może jest poprawny politycznie tfu dizajnersko ale mnie trochę nudzi. Dlatego w laschowym śmietnisku mamy kolorowe wnętrza u chłopców, industrialną łazienkę, szarą sypialnie i wiatrołap vintage. A to dopiero początek :)) Myślę, że spokojnie znajdziesz złoty środek. Zbyt zdolna z Ciebie bestyja, żebyś się o to martwiła.

    A teraz najważniejsze. Uwielbiam Cię za takie pomysły jak DIY piórko. Idealnie wpisały się w nasze zapotrzebowanie na pióropusz indiański :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana dziękuję za miłe słowa :* ja po prostu mam jakiś rodzaj twórczego adhd :P
      a co do neonu- to tez doszłam do wniosku,ze to byłby fajny dodatek w moim guście plus ulubiony kolor...hmm, poszukiwania trwają :p

      a na pióropusz wpadnę zerknąć !

      Usuń
  30. ja uwielbiam zmiany i dlatego staram się urządzać mieszkanie tak żeby meble i dodatki pasowały do wszystkich pomieszczeń, często przenoszę stoliki, krzesła, poduszki i inne ozdóbki i mogą spokojnie zmieniać miejsce nie ma problemu z tym, że gdzieś nie pasują;
    np. żółte metalowe krzesło stało u nastolatka, teraz jest moim stolikiem nocnym i też jest ok; kolorowe poduszki były już chyba we wszystkich pokojach z tarasem włącznie i wszędzie pasują;
    wędrują też lampy;
    uważam, że to jest dobry sposób czyli w moim wypadku urządzenie pokoi w różnych stylach nie zdałoby egzaminu, wolę mieszkania tworzące jedną spójną przestrzeń, najlepiej eklektyczną, mieszanie stylów jest świetne;
    mnie też ciągle coś wpada w oko, na szczęście często wystarczy mi, że napatrzę się na zdjęcia w necie ale czasem muszę to coś mieć u siebie :)
    poza tym przekonałam się, że nie potrafiłabym urządzić mieszkania jednorazowo, to musi być długi proces, u nas ten proces trwa już ponad dwa lata :) a i tak ciągle coś mi się nie podoba i zmieniam, za najbardziej ukończony uważam pokój nastolatka (dzięki za wzmiankę :) reszta "in progress" no może w pracowni w najbliższym czasie nie planuję też żadnych zmian;
    no i neutralna baza dla lubiących zmiany to podstawa...
    się rozpisałam :)
    życzę nowych kątów do urządzania Anitko :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej, ho!

    Żółty jest wspaniały i Laborantka B też chciała go mieć gdzieś w domu. W zamyśle miała pomalowanie tym kolorem jednej ściany (druga tuż obok miała być ciemno szara, reszta białe). Ale jak przyszło do wybierania tego właściwego żółtego w sklepie na małym wzorniku to okazało się to baaardzo trudne. Bo żółty jaki to ma być żółty: brudny, bananowy, cytrynowy, słoneczny, pastelowy, jaskrawy. i tyle tego było, że się nie zdecydowała. Przestraszyła się, że wyjdzie kicz i teraz tego żałuje. Spróbuje przy następnym remoncie i nie będzie się przejmować opiniami rodziny. Teraz nie może już patrzeć na swoją czerwoną ścianę...
    Dzięki za inspiracje i powodzenia w planowaniu własnych domowych wariactw kolorystycznych:)

    OdpowiedzUsuń
  32. ja się niedawno pozbyłam czerwonej ściany i nieee, po ścianach to ja mazać nie będę! zbyt trudno mi idzie przekonywanie malża do kolejnych przemlowywań :p
    ale zaintrygowałaś mnie :p

    OdpowiedzUsuń
  33. ten musztardwy fotel jest przepiekny ...

    OdpowiedzUsuń
  34. Znam ten ból, ja też pakuję wszystko do domu co mi się podoba. Jakoś nie potrafię dla siebie jakiegos konkretnego stylu znaleźć, to zresztą chyba dobrze widać na moim blogu - mydło i powidło...

    OdpowiedzUsuń
  35. Cieszę się, że tu trafiłam. Też jestem konsekwentnie niekonsekwentna i jakoś przeżyję... :D Żółty jest ciekawym kolorem: trudnym, niezwykłym, wibrującym, ale na swój sposób potrafi być melancholijny ;)

    OdpowiedzUsuń