poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Spontaniczny poniedziałek

Nigdy nie ma czasu, tydzień zabiegany, weekend zapracowany...a gdyby tak w poniedziałek, po prostu, spontanicznie...



las mamy dosłownie 5 minut samochodem , albo kilkadziesiąt pieszo, tam domek koła łowieckiego , zadaszone miejsce do jedzenia...




palenisko ...



zupełnie spontanicznie pognało nas tam marzenie o kiełbasie z ognia, a wygrało ten dzień jabłko z kija :}




to był cudowny reset dla mózgu, chwila z rodziną , moment nie myślenia o niczym



brudne ręce, brudne tyłki, czas który nigdzie nie gnał


to magia lasu, albo zaczarowany śpiew ptaków


cokolwiek to było, musimy to powtórzyć :}

udanego tygodnia Kochani

An

10 komentarzy:

  1. Ależ fajnie spędziliście dzień :)) Cudne są takie niespodziewane wypady :))
    Pozdrawiam cieplutko, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anitko dokumentuj takie chwile za zobaczysz kiedy dzieci beda miały 40 lat z jaką przyjemnościa bedą to wspominać.ciesz się każdą chwilą relaksu z rodziną.
    Pieknie u ciebie .
    pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki mam zamiar, choć nie ukrywam, że nastolatka szła z nami opornie ;]

      Usuń
  3. Pięknie! Aż poczułam dym z ogniska :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak tak ten tydzien ci sie zaczał.. to cały musi byc juz swietny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. widać, że był to miły wypadzik, takie spontany są najlepsze.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń