środa, 21 września 2016

Pani jesień

Kiedy zasuwasz całymi dniami, gonisz z zebrania po zakupy, myślisz, że nie ma takiego kalendarza, który ogranie Twoje "do zrobienia", zdarza się taka stop klatka...




Park o poranku :)

Dzieciaki z przedszkola ganiające za liśćmi, podchodzą do mnie i pytają : " Czy jest Pani Panią Jesienią?? " :))


Niestety nie jestem, choć moja Córa uznała, że dzieci wiedzą lepiej i mogę przestać się maskować :))



Myli się ten, kto sądzi - fajnie , jak się ma taką robotę to i czas na siedzenie w parku się ma. ..


Plan był taki :
7.00 pobudka
8.00 dzieci w szkole
9.00 3km pieszo do urzędu,podpisać papierki
park..takie piękne światło...przypadkiem mam aparat ;P

Zostałam tam chyba na godzinę, zmarzłam ale energii miałam na resztę dnia tyle, że żadna kawa tego nie zapewni.

Polecam :))


A na zdjęciach "pozuje" to co miałam przy sobie : nowa torba, kolekcja jesienna . I kalendarz w filcu.


Miłego dnia !


An

niedziela, 4 września 2016

Stare przedmioty mają duszę

Kto jest stałym czytelnikiem mojego bloga, ten, wie, że jestem miłośniczką staroci. Nie wiem kiedy pojawiło się u mnie to zamiłowanie, zastanawiałam się nad tym przed napisaniem postu, skąd mi się to wzięło.
Jak większość (znanych mi) rodzin na Śląsku i moja jest tzw. "zbieraniną", tzn.każdy z jej członków pochodzi z innego rejonu Polski i przyjechał tu za pracą. Nie ma więc rodzinnych "skarbów" przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Mogłabym być jedynie właścicielką kilku PRL-owskich perełek vintage, tak modnych w tym sezonie, jednak moja przedsiębiorcza Babunia już dano pozbyła się ich wynosząc na "hasiok", udało mi się jedynie uratować stary stoliczek , który używam jako biureczko komputerowe.


Moje starocie to po prostu starocie, nie mam żadnych antyków, to po prostu stare przedmioty, którym dałam drugą szansę. Wszystkie są używane na co dzień, nie są eksponatami . 

( krzesła z likwidacji w ośrodku zdrowia, stary stolik kuchenny, wiejski )


(krzesełko szkolne - casala)


(szafa jesionowa )


Gdybym miała odpowiedzieć, dlaczego ściągam do domu ten "szmelc" -  oprócz oczywistej oczywistości, że rzeczy te są NADAL  mimo swego wieku, doskonałej jakości, wymagają nie raz jedynie lekkiego odświeżenia, wnoszą również element dodany w postaci swej historii.

(stare  dużo lustro z fazą, piękna ramka ze starym, świętym obrazkiem)


Czy znam tą historię? nie znam, ale lubię sobie wyobrażać do kogo należały te przedmioty, ile widziały w swym "życiu". Czasami odnajduję kawałki historii w postaci zapisków odręcznych na drzwiach naszej szafy (zostały tam i są do dzisiaj), fragment gazety którą została wypchana dziura, lub stary znaczek...

Na pewno jestem sentymentalna ... :) pewnie dlatego słucham starych piosenek .

(stary adapter i płyty winylowe)


Nasz najnowszy - stary nabytek to adapter, teraz z lubością "polujemy" na płyty winylowe. Uwielbiam klimat targów staroci i ludzi, których spotykam, sprzedawców z którymi można porozmawiać, to są często bardzo inspirujące rozmowy..



Stare przedmioty są po prostu piękne. Nie cierpię wszechobecnego plastiku i tandety, wolę używać drewnianej linijki (nawet jeśli okazuje się krzywa), niż nowoczesnego gadżetu. Ktoś pomyśli i powie, technika jest dla ludzi- owszem, zgadzam się, doceniam również piękno współczesnego dizajnu, dlatego jeśli miałabym doradzać w kwestii kupowania staroci do domu- nie przesadzajmy. Nikt nie chce mieszkać w muzeum, dlatego moja zasada to jeden duży gabarytowo "staroć" w pomieszczeniu.

(stary piórnik drewniany, pieczątka) 


Najlepiej wyglądają stare meble w połączeniu z prostymi, nowoczesnymi meblami. Oczywiście to kwestia gustu i jeśli ktoś ma ochotę zrobić wręcz odwrotnie i umieścić jeden nowoczesny mebel pośród samych staroci - popieram :). Ważne, żeby dobrze się w takim miejscu czuć.


(stara maszyna, nożyce, miarka, pojemnik na odważniki, metrówka krawiecka, krzesło z urzędu )




I na koniec, żeby nie przynudzać - a mogłabym tak godzinami :). Nie bójcie się dawać przedmiotom drugiej szansy. Często czytam, że boicie się obcych zapachów. Mi się  raz zdarzyło kupić szafkę apteczną/ kuchenną mocno pachnącą przyprawami, woda z octem, woda z sodą oczyszczoną wystarczą. Oszlifowanie, pomalowanie i sprawa załatwiona.

(stary kałamarz i obsadka, drewniany piórnik)


Boicie się korników i innych mieszkańców, nawet taki laik jak ja dał sobie z tym radę - w popularnych sieciówkach znajdziecie produkty do odstraszenia owadów z wężykiem, trzeba ich używać ostrożnie najlepiej nie w domu, wystarczy garaż czy piwnica. Są szpachle do drewna, bejce, woski, własnoręczne odnowienie mebelka może być fantastyczną przygodą.


(stara szafka kartoteka, koszyk wiejski, krzesło)


Poza tym! w czasach gdy każdy chce być oryginalny, wyróżniać się, a jednocześnie kupujemy ubrania i wyposażenie mieszkań w tych samych sieciówkach, wyławianie takich perełek jest idealnym sposobem na wyróżnienie się z jednakowego tłumu. No i przyczyniamy się przy okazji do zmniejszenia ilości śmieci :)
Oczywiście można się ze mną nie zgadzać, a nawet powinno :))

Ja na pewno nie zrezygnuję z tej pasji, przy najbliższej okazji wybiorę się na targ, zresztą rozglądam się za starociami zawsze i wszędzie gdzie jestem.  A dla tych co nie lubią szukać, grzebać ...polecam sklep z wyselekcjonowanymi perełkami vintage:


pozdrawiam An

środa, 3 sierpnia 2016

Niech mówią zdjęcia

Ostatnio wróżę śmierć blogową i powrót do pisma obrazkowego :)), chyba największy odbiór mają teraz małe kwadraciki na instagramie, więc nie będę zbędnie klepać, napiszę tylko, że mam czas, mam urlop i chciało mi się zrobić kilka zdjęć.

No dobra, dodam jeszcze, że uwielbiam naturalne materiały, a teraz jest boom na wiklinę, w której zakochałam się na nowo - w postaci tego fotela....mmmm z książką na balkonie, albo w sypialni, idealny relaks!.













An