czwartek, 8 grudnia 2016

Swiąteczna atmosfera in progress


Różne są reakcje, jedni zareagują JUŻ?! no ale kto was będzie inspirował jak nie bloger ;)) to moja robota pokazać na tyle wcześniej, żeby można było z pomysłu skorzystać :P


A tak serio, jestem zajęta i zapracowana jak każdy...w tym roku i tak z wielu rzeczy zrezygnowałam...ale czemu mam rezygnować z przytulnej atmosfery, jaką dają mi świece, światełka i goła choinka w skrzynce pod "Tatrami" :))


Dla mnie 1 stycznia już praktycznie cała atmosfera znika, dlatego daję sobie szansę wycisnąć grudzień jak cytrynę, nie lubię czekać na tydzień przed...to takie męczące :))


Jaka kolorystyka zagości u Was na te święta?? u nas chyba będzie sporo złota, jeszcze się zastanawiam nad dekoracjami ...tymczasem cieszymy się nie ubraną choinką (w tym roku sztuczną) .



a tak było rok temu :




Pozdrawiam An

sobota, 19 listopada 2016

Kalendarz adwentowy

Od jakiegoś czasu rozmyślam nad różnymi kwestiami dotyczącymi nas samych, oraz jak te decyzje "bezboleśnie" zastosować.  Sama zrezygnowałam wiele lat temu z obchodzenia urodzin i przyjmowania prezentów z tej okazji. Moi bliscy wiedzą, że mogą mi sprawić przyjemność przez cały rok, oraz, że ja sama sobie takie drobne przyjemności lubię sprawiać, bez okazji.

W tym roku podjęliśmy z Mężem decyzję, o nie robieniu sobie nawzajem prezentów pod choinkę, kto wie, może gdzieś wyjedziemy tylko we dwoje. Wiadomo, że trudniej ma się sprawa z dziećmi, dzieci przyzwyczajone do pewnych rytuałów trudniej z nich rezygnują, zwłaszcza jeśli mogą coś DOSTAWAĆ.


Są coraz starsi i z roku na rok starałam się przemycać do kalendarza również zadania, aby mogli coś DAWAĆ.

Ten pomysł bardzo się sprawdził, oczywiście oprócz zadań/niespodzianek/ były drobne prezenciki codziennie.
Możecie się zapoznać z całym TUTAJ .

Właściwie już miałam całkowicie w tym roku z kalendarza zrezygnować, gdy nagle mnie olśniło!


Nasz tegoroczny kalendarz będzie się opierał na DAWANIU. Możesz dać sobie lub komuś szansę na spełnienie marzenia.  Dlatego pudełka są cztery.


Możesz codziennie wrzucić do swojego lub kogoś z rodziny pudełka, marzenie lub życzenie dla niego do spełnienia. Nie muszą to być tylko rzeczy materialne. Jest to przy okazji sprawdzian jak dobrze się znamy nawzajem :))


Ciekawa jestem co znajdzie się w naszych pudełkach i ile z tych życzeń / marzeń  okaże się zrealizowanych w przyszłym roku...


Raz w tygodniu do pudełka wpadnie jakaś niespodzianka na osłodę ;).

Jestem ciekawa co sądzicie o takim rozwiązaniu, można je jakoś dopracować ? Oczywiście nie rezygnujemy z naszych rytuałów  jak pisanie i robienie kartek,pieczenie pierniczków czy wyprawa po choinkę... z roku na rok chcemy bardziej być niż mieć, nie tylko w tym czasie, tak w ogóle...


Czekam na wasze opinie, moje dzieciaki jeszcze nie wiedzą co im szykuję :)) . Jestem ciekawa reakcji.

p.s. całość została wykonana z tego o mam już w domu, częściowo z elementów zeszłorocznych, staram się nie dokupować ozdób bez opamiętania ( z wyjątkiem foremek na pierniczki, ale to osobna historia ;p ). 


An

środa, 2 listopada 2016

Zapraszam na śniadanie

Muszę podziękować Natalii za zmobilizowanie mnie do odkurzenia bloga. Faktycznie dawno nie pokazywałam swoich czterech kątów, nie miałam też wystarczającej motywacji do realizacji kliku drobnych zmian. Ale fala odnowy nadeszła i oto...

Jakiś czas nosiłam się z zamiarem przemalowania stołu kuchennego, lakier zżółkł, miałam w głowie wizję, która jak to w życiu bywa, podczas realizacji uległa korekcie.



Bardzo chciałam, aby miał ciemną podstawę i blat  naturalny, drewniany. Wbrew pozorom nogi nie są czarne, tylko grafitowe. 


Blat miał być naturalny, ale jeszcze nim go zeszlifowałam okazało się, że fajnie wygląda z białym..i tak zostało ( stół nie jest zabytowy, powstał współcześnie i blat nie kryje, niestety, pięknie uslojonego drewna, ma jasny, sosnowy odcień) .


Wcześniej był cały biały.


W pozostałych kątach nie zaszły żadne zmiany. 
Czy lubię naszą kuchnię? Lubię. Jest przytulna choć dosyć ciemna.


W poprzednim mieszkaniu mieliśmy więcej słońca i trudno mi było początkowo do tego przywyknąć. Niestety taka jest lokalizacja, że o każdej porze roku wpada tu dosyć mało światła.


Ma to swój urok, bo jest "otulająco" przytulnie. Zwłaszcza jesienią i zimą.



Dziś też udało mi się dosłownie na chwile złapać popołudniowe słonko.



Może malowanie na ciemny kolor to nie był najlepszy pomysł, na pewno mebel stał się "cięższy". Dla porównania tak było....


Co sądzicie o tej zmianie?


Zastanawiałam się też nad wymianą lamp, tych na ścianie - teraz kinkiety tego typu są bardziej dostępne i ceny znośniejsze. Ale szczerze? polubiłam to rozwiązanie i jak na razie nie widziałam go nigdzie indziej, traktuję je więc jako "charakterystyczne" dla siebie. A może się mylę? 

Dajcie znać co sądzicie, przemalować na biało ? :D

An